I pewnego dnia, choć jeszcze niedawno wydawało się, że nas to nie dotyczy, kończy się młodość. Dla mnie skończyła się w trakcie ostatnich kilku tygodni. Nie jest mi ciężko. Czuję się świetnie, ach jak wspaniale - jak zaśpiewałaby K.
Nie da się jednak ukryć, że z czasem, a już po trzydziestce całkiem szybko, nasilają się objawy - jeśli nie starości, na pewno nie - to z pewnością pełnej dojrzałości.
Już od dawna nikt - przypadkowo spotkany nie mówi mi per ty, a i w sklepie fajki i alk sprzedają bez problemu. Fajki niestety drogie i płyny raczej lepsze - to też nie jest charakterystyczne dla owocowej młodości.
Już od dawna jestem w najstarszej grupie na boisku, już tylko chwila i będę rasowym oldboyem.
Już nie żal mi kasy na marynarkę, a i buty do niej podobały mi się ostatnio niepokojąco podobne do tych taty.
Już do mnie przychodzą po dychę i mówią o lodach - jak zaczną o piwie - to będzie starość. A ja daję i głaszczę po główce, i się uśmiecham, i mam frajdę. Brrr
Już mam parę siwych włosów - tu i ówdzie. Jeszcze brody prawdziwej nie zapuściłem, chyba, że taką z lenistwa, a już mi siwieje. A była taka brzydka - nieświeża, ruda i zupełnie niezgodna z wyobrażeniem o brodzie. Teraz mam szansę - będę czekał na taką Ernesta, ale ta to starość nieodwołalna.
Mógłbym tak długo. Ale jest coś co przeważyło, co uświadomiło mi, że się ze sobą nie pieszczę, że jestem chłop pełną gębą, że dojrzałość pełna nastała między uszami.
Dwie rzeczy - buty oldschoolowe do kostki córek kolegi - dla mnie nie są oldschoolowe, a raczej z mojego dzieciństwa i młodości wczesnej. Ładniejsze, lepszych firm, wyniesione w bucim zastępie na szczyt przez kampanię Orginals, ale równocześnie do kostek, plastikowe i z rzepem - ja już je znam, kółko bucie już się domknęło.
I druga sprawa - RAUL strzelający w sparingu dwie bramki (druga - klasyczna legumina) Bayernowi. Niestety dla Schalke 04. Jak pomyślę, że Guti zagra na jesień dla Turków.
Jestem stary. I bardzo dobrze.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz